Wyjazd w Bieszczady zimą wymaga solidnego przygotowania, bo temperatury często spadają poniżej –10°C, a podejścia prowadzą przez zaśnieżone połoniny. Już na etapie pakowania warto postawić na ciepłą odzież, stabilne buty i sprzęt poprawiający bezpieczeństwo po zmroku oraz na oblodzonych odcinkach. W tym poradniku znajdziesz konkretne wskazówki, które ułatwią dobranie wyposażenia do krótkich wypadów i dłuższych trekkingów.
Jaka odzież sprawdza się najlepiej zimą w Bieszczadach?
Najpewniej trzyma się zasady warstw, bo pozwala reagować na zmiany temperatury i intensywność podejścia. Pierwsza warstwa powinna odprowadzać pot, dlatego dobrze wypada wełna merino lub syntetyk. W środkowej sprawdzają się bluzy z polaru 200–300 g lub cienka puchówka, która daje dużo ciepła przy niewielkiej wadze.
Na wierzch zabierz kurtkę z membraną, najlepiej 20 000 mm słupa wody lub więcej, bo zimowy wiatr na połoninach potrafi wychłodzić w kilkanaście minut. Spodnie trekkingowe powinny mieć impregnację DWR i zasłonięte zamki. Bawełna nie nadaje się na zimowe trasy – chłonie wilgoć i wychładza.
Jakie obuwie i akcesoria poprawiają bezpieczeństwo na szlaku?
Zimą w Bieszczadach najważniejsze są sztywne buty z wysoką cholewką, dobrym bieżnikiem i membraną. Modele całoroczne często nie radzą sobie z twardym śniegiem, dlatego warto wybierać obuwie z podeszwą Vibram lub jej odpowiednikiem. W środku najlepiej trzymają ciepło grube skarpety merino.
Na oblodzonych podejściach raki półautomatyczne są nadmiarem, ale lżejsze nakładki świetnie się sprawdzają. W trzeciej sekcji znajdziesz link do zestawienia, które pokazuje, jakie modele wybrać, żeby poradzić sobie na stromych fragmentach.
Co zabrać, żeby poruszać się pewnie po zaśnieżonych połoninach?
Największy problem na zimowych trasach w Bieszczadach to lód ukryty pod cienką warstwą śniegu. Właśnie tutaj przydają się najlepsze raczki na buty, które zwiększają przyczepność nawet na twardych podejściach. Dodatkowo warto zabrać regulowane kijki trekkingowe z talerzykami zimowymi, bo ułatwiają utrzymanie równowagi podczas zejść.
W plecaku trzymaj też zapasowy buff, ciepłe rękawice i małe ogrzewacze do rąk. Przy krótkich dniach dobrze mieć ze sobą czołówkę 300–500 lumenów oraz dodatkowe baterie, bo w niskich temperaturach szybciej tracą pojemność.
Co spakować do plecaka na zimową wędrówkę?
W plecaku najlepiej mieć minimum 20–30 litrów pojemności, aby zmieścić sprzęt zimowy i warstwy odzieży. Na dnie trzymaj termos z gorącą herbatą, który realnie podnosi komfort po kilku godzinach marszu. W oddzielnej kieszeni warto schować folię NRC lub lekki tarp – przydaje się, gdy trzeba przeczekać wiatr lub pomóc komuś w kryzysie energetycznym.
Obowiązkowo zabierz także mapę turystyczną i powerbank o pojemności minimum 10 000 mAh, bo telefony szybko rozładowują się na mrozie. Jeśli planujesz wejść na Połoninę Wetlińską lub Tarnicę, pomyśl o okularach przeciwsłonecznych z filtrem UV – odbicia od śniegu potrafią męczyć wzrok już po 30 minutach ekspozycji.
Jak przygotować się na nagłą zmianę pogody?
Zimowa pogoda w Bieszczadach potrafi zmienić się w ciągu godziny, dlatego zawsze sprawdzaj komunikaty GOPR i prognozy wiatru. Silne podmuchy dochodzą do 70–90 km/h, szczególnie na otwartych połoninach. W takich warunkach przydaje się puchówka schowana głębiej w plecaku oraz pełna osłona twarzy: buff, kaptur i gogle.
Dobrą praktyką jest także zapisanie numeru alarmowego 985 oraz aplikacji „Ratunek”. Nawet jeśli idziesz krótką trasą, poinformuj kogoś o planowanej pętli i godzinie powrotu – to ułatwia ewentualne działania ratowników.
Podsumowanie wyposażenia – jedna lista, szybkie pakowanie
- odzież – bielizna merino, polar 200–300 g, puchówka, kurtka membranowa, spodnie z DWR
- obuwie – wysokie buty z dobrą podeszwą, skarpety merino, lekkie nakładki antypoślizgowe
- sprzęt – kijki, czołówka 300–500 lm, powerbank 10 000 mAh, mapa, termos
- bezpieczeństwo – folia NRC, ogrzewacze, buff, zapasowe rękawice
Tak skompletowany ekwipunek pozwala ruszyć na szlaki zimowe w Bieszczadach z dużym komfortem i spokojem. Dzięki odpowiedniemu przygotowaniu trasa pozostaje przyjemniejsza, a ryzyko kontuzji lub wychłodzenia zdecydowanie spada.






